STRONA GŁÓWNA

O NASZYM DOMU

HISTORIA

DROGA DO "BETANII"

OGŁOSZENIA

KONTAKT

Dom Pomocy Społecznej "Betania" w Miechowie

Historia Powstania Domu

Historia powstania Domu sięga lat 80-tych. Rozpoczęła się z chwilą zakupu dużej działki budowlanej wraz z istniejącym starym budynkiem parterowym z poddaszem. Właścicielką maleńkiego dworku z 1930 roku położonego w Miechowie przy ówczesnej ulicy Marchlewskiego, była jedna ze współwyznawczyń Zrzeszenia Wolnych Badaczy Pisma Świętego Katarzyna Popławska, wówczas 79-letnia z uwagi na swój wiek postanowiła przeznaczyć całą posiadłość na mieszkania dla osób w jesiennych latach życia

Zarząd Zrzeszenia powołał Komitet Budowy "Domu Spokojnej Starości" w Miechowie wybierając na przewodniczącego Daniela Kołacza, któremu w bardzo znaczący sposób pomagali inni członkowie społeczności: Henryk Kamiński, Eugeniusz Szarkowicz, Henryk Grudzień, Edward Siemieniec, Tadeusz Watras, Stanisław Ryl i wielu, wielu innych.

Od 1986 roku prowadzone były intensywne prace nad rozbudową dworku przez współwyznawców z całej Polski.

Dobudowano nowe skrzydło od strony północnej, a stary dworek podniesiono o dwie kondygnacje.

Widok starego dworku

Na fundusze związane z tak ogromną inwestycją składały się wyłącznie dobrowolne ofiary członków Zrzeszenia z Polski i z zagranicy.

To była ogromna ofiarność naszych współwyznawców; nawet takich, którzy żyli z niewielkiej renty. Wpłacali dobrowolne datki mówiąc: Wiem, że jest taka potrzeba, bierzcie pieniądze i pracujcie dalej - podkreśla jeden z zasłużonych budowniczych Eugeniusz Szarkowicz.

Ponadto niemal 80% wszystkich robót murarskich, tynkarskich, posadzkarskich, hydraulicznych, elektrycznych, stolarskich, ciesielskich, wykonywanych było w ramach pracy społecznej.

Materiały budowlane były przywożone z wielu, nieraz odległych miejsc, najczęściej prywatnymi samochodami. Na przykład dzięki bardzo dużej pomocy rodzin: Kubiców i Siwków cegłę przywożono z Hebdowa, a drut zbrojeniowy aż z Leżajska.



Jedna z ekip budowniczych i pomagających

Trzeba przy tym wspomnieć, że były to czasy, kiedy nie było niczego na rynku. Wszystko dosłownie trzeba było "zdobywać". Dotyczyło to także żywności, która wówczas była na kartki. W rozwiązywaniu tego problemu ze szczególną pomocą pośpieszyli członkowie naszej społeczności ze wschodu Polski. Jeden z naszych współwyznawców skupował żywiec i sam przygotowywał mięso oraz wędliny w swoim gospodarstwie. Później te wyroby przywożone były do Miechowa. Docierały tu również inne produkty od osób posiadających swoje gospodarstwa rolne.

W roku 1991 zostały zakończone prawie wszystkie prace budowlane przewidziane w planach, w wyniku których powstał obszerny obiekt 3 -kondygnacyjny (całkowicie podpiwniczony, parter, 2 piętra oraz duży, wysoki strych) o ogólnej powierzchni użytkowej 2200 m2.

Daniel Kołacz i Kamiński Henryk

Były chwile takie, że wielu wątpiło w sens budowy; mówili, iż z takim trudem budujemy, być może wybudujemy, ale nie będziemy w stanie go wykończyć i utrzymać. Ja jednak byłem przekonany, że mieliśmy ciągłe błogosławieństwo od Pana Boga wspominają autorzy projektu Henryk Kamiński i Eugeniusz Szarkowicz.

Dnia 31 maja 1994 roku w Kielcach zawarto odpowiednią umowę o dofinansowaniu działalności Domu pomiędzy Wojewódzkim Zespołem Pomocy Społecznej a Zrzeszeniem Wolnych Badaczy Pisma Świętego w Polsce z siedzibą w Krakowie.

Prace na dachu



Kolejne ekipy pomagających

Miesiąc później, a dokładnie 28 czerwca 1994 roku do Domu zaczęli przybywać jego nowi mieszkańcy z całej Polski. Dotychczas z usług opiekuńczych Domu skorzystało 225 osób.

Budowniczowie Domu

Niezwykłą rolą w budowie Domu zasłużyło się małżeństwo Anna i Daniel Kołacz.. Bez ich ofiarnej pomocy trudno byłoby doprowadzić do końca tak olbrzymie przedsięwzięcie.

Anna Kołacz wydaje posiłek

To była bardzo ciężka praca; od świtu do późnych godzin nocnych. Wieczorami zaś wszyscy pracujący znajdowali jeszcze siłę, by śpiewać Panu Bogu na chwałę i zastanawiać się nad znaczeniem Słowa Bożego.

- Pamiętam, że po całym dniu pracy, nie czuliśmy zmęczenia, gdy siadaliśmy do czytania Słowa - pisze do nas w liście jeden z budowniczych Tadeusz Marszałek z Moszczanicy.

Także nasza młodzież poświęcała swoje wakacje i pomagała przy budowie.

Było to niezwykłe zadanie jak na niewielką liczebnie społeczność religijną, o czym z uznaniem napisał wybitny polski religioznawca i socjolog Kazimierz Urban w swojej pracy: "Nierzymskokatolickie związki religijne w Polsce. Wybrane dane statystyczne na 31 grudnia 1988" (1990: 52), że pomimo: "małej liczebności Zrzeszenie prowadziło budowę domu opieki w Miechowie dla ok. 50 pensjonariuszy" ( aktualnie mieszka 66 osób).

"Istnieją ludzie, których życie jest darem ofiarowanym
nie im samym - lecz nam - społeczności"

Copyright © 2007 Marzena Bywalec